Czarny ekran – to jest to!

29 01 2008

Stając się niedawno posiadaczem trzech kont shellowych uświadomiłem sobie jak wiele można zrobić w konsoli – bardzo wiele. Kolorowe ikonki są ładne, jednak nie zawsze tryb graficzny jest lepszy i wydajniejszy. Zalet zdalnego dostępu do shella nie muszę wymieniać: dostęp do swojego systemu (a więc i zgromadzonych w nim danych) w każdym miejscu gdzie jest Internet – szkole, u znajomego, u rodziny… W konsoli używam GG, surfuję w Internecie i rozmawiam na IRCu – możliwości są naprawde nieograniczone. Niestety, na moim komputerze lokalnym jak na razie nie udało mi się uruchomić serwera SSH. Problemem jest brak zewnętrznego IP i (prawdopodobnie) konfiguracja routera sieci osiedlowej (do którego nie mam dostępu). W każdym razie, przy okazji feryjnej nauki PHP, swoje skrypty mogę testować na lokalnym Apachu, a zabawa z modułami do niego to świetna rozrywka na długie zimowe wieczory ;).

PS. Nadeszły ferie, jest więc trochę czasu na napisanie kilku artykułów. Proszę więc Was o propozycje tematów publikacji (kategoria: systemy GNU/Linux, Internet). Myślałem nad przetestowaniem jakiegoś distro (recenzja, opis instalacji), ale jak na razie na żadne się jeszcze nie zdecydowałem. :)

Advertisements

Działania

Information

11 komentarzy

29 01 2008
SunSet

No a mi ferie się skończyły i już do szkoły i ta wizja nadchodzącej matury…. ehhh :P
Propozycje mówisz? Testowałeś już Archlinux? Może Ci się spodoba ;)

29 01 2008
Informatyk

Ok, pomyśli się nad Archem. Ale na razie chyba tylko w Qemu/VBoksie, bowiem tyle miałem problemów grubem, że wolę tego nie powtarzać. ;) Aktualnie dwa dyski 160GB: OpenSuSE 10.3 i Debian czwórka. : )

29 01 2008
Michno

Jeżeli nie Arch, to może spróbuj coś tureckiego – czyli Pardusa :)

29 01 2008
mati304

Też obecnie myślę nad jakimś tekstem. Myślałeś może o KateOS?

30 01 2008
kear

Kiedyś widziałem dystrybucję Linuxa, która umożliwiała bootowanie z płyty i odtwarzanie od razu filmu w formacie DivX. Dobra sprawa, nie trzeba mieć żadnego systemu, ani szukać żadnych kodeków. Może opisz kilka ciekawych dystrybucji, w stylu bootowany quake1 też na bazie linuxa – też kiedyś wpadł mi w ręce. Myślę, że sporo osób poczytałoby o takich nietypowych dystrybucjach. Pozdrawiam

30 01 2008
ppk

Opisz może OpenSolarisa :)

30 01 2008
Paweł Domoradzki

W jakimś swoim wcześniejszym poście pisałeś, że zmieniasz dystrybucje Linuksa jak rękawiczki, ale siedzisz póki co na Slackware.
Ja ze swej strony chciałbym Ci w takim razie polecić, tak jak ktoś wcześniej, spróbuj ArchLinux.
Pierwszy raz zetknąłem się z Liunuksem, gdy wchodził Red Hat9. I na nim zdobyłem pierwsze szlify. Po kilku miesiącach zainstalowałem Slackware :). I tak zostało na kilka lat. Parokrotnie testowałem inne dystrybucje, ale zawsze wracałem do SLacka. Było tak niezmiennie do czasu, gdy pojawiło się Ubuntu. Miałem straszny dylemat, ale wróciłem do Slackware. Po jakimś czasie kumpel polecił mi ARCHa. Spróbowałem i tak mi zostało. Połączenie nowoczesności z surowością pewnych rozwiązań, wiele nawiązań do Slacka- ehh ten kochany instalator ;). Ubuntu jest super dla kogoś, kto zaczyna przygodę i chce poznać Linuksa, lub dla kogoś kto poznał Linuksa, ale nie ma czasu na grzebanie. Pewnych rzeczy korzystając z Ubuntu się nie nauczysz.
Wracając do ARCHa
Moje wybrane, a co za tym idzie subiektywne zalety ARCHa (w skrócie):
-zarządzanie pakietami- pacman
-AUR- system budowania paczek (w tym przebija „debianowate na głowę”
-dużo gotowych i świeżych paczek
-optymalizacja pod i686
-rc.conf- skonfiguruj system edytując jeden plik, zamiast tuzina
-dla mnie repozytoria ubuntu/apt/sources.list są wpieniające. ileż tego tam trzeba dodać ponadto co jest domyślnie, aby mieć to co trzeba? W ARCH po prostu odhaszujesz sobie w conf dodatkowe repozytoria i masz całkiem sporą bazę.

P.S. Moim zdaniem, zanim zaczniesz żonglować dystrybucjami jak popadnie, to poświęć więcej czasu jakiejś jednej. Slackware jest super rozwiązaniem pod tym względem. Kiedyś mówiono, że „Jak się nauczysz Slackware to nauczysz się Linuksa”.
W pewnym momencie Slackware został bardzo w tyle, teraz nadrabia, ale już pozycji desktopowego Linuksa nie poprawi. Podejście Pata Volkerdinga i sytuacja, która przez to wynikła gdy zachorował; no i kernel 2.6.

Jeśli chodzi o serwery, to używam… Slackware :). Poza Debianem nie widzę nic innego sensownego. FreeBsd nie lubię ;).

30 01 2008
Paweł Domoradzki

Nie wiem co miałeś konkretnie na myśli, pisząc: „{..}miałem problemów grubem, że wolę tego nie powtarzać” Grub jest super bootloaderem :). Jak się zagłębi w manula, to okazuje się, że ilość funkcji przytłacza :).
Jeśli używasz już gruba i boisz się, że po instalacji innego Linuksa zostanie on zmieniony, to prosta recepta- nie instaluj gruba przy intalacji tej kolejnej dystrybucji. Po prostu, po zainstalowaniu, zaloguj się na swojego wcześniejszego Linuksa (który instalował Ci gruba) i wyedytuj w nim menu.lst (/boot/grub/menu.lst) i dodaj ręcznie bootowanie tego „nowego”. Będzie się to sprowadzało do kilku zmian względem innych wpisów- inna ścieżka, inna nazwa vmlinuz itd.

30 01 2008
Trivelt

Mam dwa dyski o takiej samej pojemności (160GB), więc to akurat najlepsza sytuacja dla takich testów różnych dystrybucji. Swoich ‚podstawowych’ systemów nie zmieniam na szczęście tak często, jednak po 2 latach użytkowania Linuksa mogę powiedzieć że dwie najlepsze *dla mnie* to Slackware i Debian. Nie neguję tego że GRUB jest świetny, w końcu wiadomo że społecznośc GNU umie robić naprawdę dobre rzeczy. :) Przez długi czas korzystałem z Linux Loadera (tam denerwuje np. mały limi wielkości pliku jądra), stąd trochę inne przyzwyczajenia. Jeśli chodzi o przytoczony przez Ciebie sposób, tak właśnie robię od pewnego już czasu, a i SGD czasem pomaga. ;)

30 01 2008
Paweł Domoradzki

Odnośnie tego co pisałem, tzn. (nie) instalowanie GRUBa, wpienił mnie dziś Debian, któremu ustawiłem w instalatorze, aby nic w tej kwestii nie robił. Wiem że „MIAŁ” dobre zamiary, ale ostrzeganie mnie po raz 3 o tym, ze nie zainstalowałem GRUBa było dość denerwujące. Wzięło mnie dziś „na debiana”- dawno nie instalowałem i byłem ciekaw zmian. Debian jest ok, ale jednak nie dla mnie. Mimo wszystko z takich czy innych powodów, potrzebuję dość nowych pakietów, w tym kernela. Mam w tej kwestii spory wymóg, gdyż moja karta wifi w lapku jest taka a nie inna. Jej obsługa rozwija się z każdą wersją kernela, nawet w wersjach rc jest sporo zmian. Dlatego (nawet jakimiś tam patchami potraktowany) kernel z debiana w wersji 2.6.18 nie równa się temu obecnemu- 2.6.24 (lub 2.6.23.14). Poza problemem z wifi okazało się w pewnym momencie, że Debian złapał kompletnego zwisa i kilka innych w aplikacjach KDE również parę razy odmówiło posłuszeństwa. Może jakiś związek z modułami do wifi, ale… Nie chce mi się z nim na tyle bawić, żeby poświęcić dodatkowy czas w konfigurację innych rzeczy, skoro już takie jaja się dzieją na wstępie. ARCH jak dla mnie po raz kolejny okazuje się, że spełnia moje potrzeby. Debian? OK, ale minimalna instalacja na serwer. Na lapka już wolę Ubuntu ;)

31 01 2008
Trivelt

Czytałem, czytałem na Twoim blogu. :) Na notebooki (szczególnie nietypowy sprzęt) podobno dobre jest Gentoo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




%d bloggers like this: