Ostatnio, z roznych to powodow mialem kilka dni wolnego. Nie moglem sie wiec powstrzymac przed instalacja jakiegos ciekawego systemu. Na poczatku myslalem o czyms z rodziny BSD, jednak najszybciej znalazlem plytke DVD z eleganckiego zestawu OpenSolaris Starter Kit, otrzymanego niegdys od Suna (cos jak ubuntowy Shipit, wspominalem juz kiedys o tym). Dystrybucja ta, to Nexenta. System zawierajacy oprogramowanie GNU, jednak z jadrem OpenSolarisa. Jak mozemy dowiedziec sie z Wikipedii, bazuje na Debianie. Pozytywnie zaskoczyl mnie juz sam instalator - przelaczajac sie miedzy wirtualnymi konsolami, mozemy obserwowac postep instalacji, korzystac z shella, analizowac na biezaco logi i grac w Tetrisa (w ciagu kilkunastominutowego procesu instalacyjnego, moj rekord wyniosl troche ponad 400 ;)). Jednym slowem instalacja nie jest skomplikowana, chociaz odbywa sie ona w trybie semigraficznym poradzi sobie z nia kazdy umiejacy czytac ze zrozumieniem poczatkujacy.
Pierwsze uruchomienie Nexenty - srodowisko GNOME i pulpit ludzaco podobny do tego, ktory domyslnie dostepny jest w Ubuntu. Motyw Human, tapeta w podobnej, brazowej kolorystyce. Domyslnie zainstalowane w systemie aplikacje nikogo raczej nie zaskocza - do dyspozycji mamy Firefoksa, Gaima, GIMPA, Inkscape, a nawet menedzer pakietow Synaptic. W systemie Suna nie moglo oczywiscie zabraknac pakietu OpenOffice.org. Chociaz w zamierzeniu, Nexenta ma byc prostym w obsludze, sprawnie dzialajacym systemem, niektore elementy nie sa jeszcze nalezycie dobracowane. Po standardowej instalacji nie mialem wiec np. dzwieku, dystrybucja miala rowniez problemy z pobranie indeksow repozytoriow. Domyslnie, w systemie nie znajdziemy niestety polskiego ukladu klawiatury Qwerty (a jedynie Qwertz i Dvorak PL). Reasumujac, Nexenta, chociaz nie jest zla i w zupelnosci wystarcza do biurowych zastosowan i przegladania Internetu, nie zaspokaja w pelni moich potrzeb, co oznacza iz w najblizszym czasie na moim dysku prawdopodobnie zagosci najnowsza wersja FreeBSD.

Ostatnie komentarze